Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Fantastyka. Pokaż wszystkie posty

sobota, 1 lipca 2017

Sabaa Tahir – „Ember in the Ashes. Pochodnia w Mroku”

Po dramatycznych wydarzeniach podczas czwartej Próby, Elias i Laia uciekają z Serry i ścigani przez wojańskich żołnierzy ruszają w podróż po bezdrożach Imperium. Laia musi uwolnić z okrytego złą sławą więzienia w Kauf swojego brata, Darina, jedynego zdolnego przynieść wolność Scholarom. Elias jest zdecydowany pomóc Lai za cenę swojej wolności, a nawet życia. Tymczasem przeciwko Lai i Eliasowi sprzysięgają się wszystkie siły, ludzkie i nadludzkie. Przyjdzie im zmierzyć się z licznym gronem nieprzyjaciół: żądnym krwi imperatorem Markusem, bezwzględną komendantką Czarnego Klifu, sadystycznym naczelnikiem więzienia, a przede wszystkim z Heleną, zakochaną w Eliasie a jednocześnie wierną imperatorowi. Helena, zgodnie z wolą imperatora zostaje wysłana z misją odszukania Eliasa Veturiusa oraz scholarskiej niewolnicy, która pomogła mu w ucieczce i jak się okazuje jest obdarzona nadprzyrodzonymi zdolnościami.

Druga część cyklu tworzonego przez S.Tahir zaczyna się od razu w momencie skończenia pierwszej części. Ma to na celu zdynamizowanie powieści i dzięki temu już od pierwszego zdania jesteśmy brutalnie wciągani do tej przygody. Jeżeli chodzi o akcję i dynamikę, to autorka utrzymuje poziom, który narzuciła sobie w poprzedniej części. Czapki z głów!

Do powieści zostają wprowadzeni nowi bohaterowie, ale w takiej ilości, że nie przytłacza to czytelnika. Skutkiem tego jest fakt, że każda z postaci jest bardzo dokładnie dopracowana i podczas tej lektury jesteśmy w stanie ich dobrze poznać. Jednocześnie autorka nie odkrywa wszystkich kart i pozostawia wiele wątpliwości, które stopniowo są rozwiewane, wiele tajemnic, które są wyjaśniane. To sprawia, że nie potrafimy się oderwać od książki i hasło „jeszcze tylko jeden rozdział” jest powtarzane wielokrotnie, aż do skończenia książki.

Okey, są nowe postaci, ale nie zapominajmy o tych „starych”. Laia dojrzewa, zaczyna bardziej sobie ufać i podejmować rozsądniejsze decyzje. Momentami byłam z niej dumna, że ze strachliwej dziewczynki stała się pewną siebie, wiedzącą czego chce kobietą. Elias tak samo mnie zdziwił, a w szczególności pare jego decyzji. Mam nadzieję, że w następnej części uzasadni dlaczego tak właśnie postąpił, bo nie ukrywam, że momentami nie rozumiałam jego postępowania i skrycie liczę, że miał on jakiś przebiegły plan. A niektórzy bohaterowie wprawili mnie w osłupienie (pozytywne osłupienie).

Sprawa trójkąta miłosnego się rozwiązała za co jestem bardzo, ale to bardzo wdzięczna autorce. Nie zniosłabym gdyby był on pociągnięty dalej. Sabaa Tahir w ciekawy sposób zakończyła ten wątek. Nie spodziewałam się, że w taki sposób z tego wybrnie. Duży plus za to. Bardzo mi się podoba to, że wątek miłosny nie jest tu najważniejszy, jest on tylko dodatkiem, który rozwija się gdzieś tam w tle.

Widać znaczącą różnicę między kunsztem pisarskim zaprezentowanym w pierwszej części, a tym w drugiej. Autorka stała się bardziej świadoma i zręcznie posługuje się narracją by bardziej zachęcić czytelnika do zagłębienia sie w wykreowany przez nią świat. Ma bardzo lekkie pióro, przez co człowiek nie męczy się czytając, tylko odczuwa przyjemność.

Co zaś się tyczy narracji, nigdy nie przepadałam za wprowadzeniem narracji różnych osób, zawsze denerwowały mnie te gwałtowne przeskoki, ale w tym przypadku, muszę przyznać, że to sprawiło, iż akcja była bardziej dynamiczna, napięcie rosło i szybciej się czytało. Więc summa summarum mimo że autorka zrobiła coś czego nie lubię, to zrobiła to w taki sposób, że to polubiłam.

Cóż więcej mogę napisać? Trzeba sie uzbroić w cierpliwość i czekać na kolejną część, która nie wiem kiedy powstanie, ale mam nadzieję, że szybko to nadzejdzie.

Polecam wszystkim fanom fantastyki. Przeczytajcie to, bo warto. Naprawdę!

Moja ocena: 6/6

Tytuł Oryginalny: A Torch Against the Night
Wydawnictwo: Akurat
Liczba stron: 512


Cykl "An Ember in the Ashes":
  1. "Ember in the Ashes. Imperium Ognia"
  2. "Ember in the Ashes. Pochodnia w Mroku"
  3. (jeszcze nie powstała)


Za możliwość przeczytania dziękuję 

Share:

czwartek, 29 czerwca 2017

Sabaa Tahir - "Ember in the Ashes. Imperium Ognia"

Zapierająca dech w piersi historia o honorze, miłości, poświęceniu i walce o wolność, która podbiła serca młodych czytelników na całym świecie. Laia należy do kasty Uczonych – w bezwzględnym Imperium tacy jak ona są zepchnięci na margines, stale inwigilowani i prześladowani. Aby ocalić brata oskarżonego o zdradę, dziewczyna wstępuje w szeregi buntowników i wyrusza ze śmiertelnie niebezpieczną misją do gniazda zła: zostaje niewolnicą w Akademii szkolącej najwierniejszych, najbardziej bezwzględnych żołnierzy Imperium. Jednym z nich jest Elias. Choć należy do wyróżniających się studentów , w jego sercu narastają wątpliwości, czy rola okrutnego egzekutora jest rzeczywiście tą, jaką chce odgrywać przez całe dorosłe życie. Przypadkowe spotkanie dwojga młodych ludzi nie tylko całkowicie odmieni ich losy, lecz także wstrząśnie posadami świata, w którym oboje żyją.

Czułam, że ta książka dobrze się zapowiada już od pierwszej strony. Dodatkowo ta interesująca okładka...Zabrałam się za nią i pochłonęłam ją w trakcie jednego dnia. „Ember in the ashes. Imperium Ognia” to debiutancka książka i początek trylogii tworzonej z ogromną skrupulatnością przez S. Tahir. Autorka bardzo dobrze sobie poradziła z tym wyzwaniem jakim jest debiut, a jest to nie lada wyczyn w obecnych czasach, gdzie dominuje internet, blogi itp..

Nie chcę zbytnio spoilerować, więc nie będę się rozpisywać na temat fabuły. Już i tak w opisie książki jest podana ogromna ilość informacji. Jedyne co mogę dodać, to to, że jestem odrobinę zirytowana stworzonym trójkątem miłosnym między bohaterem A, bohaterem B i bohaterem C, tak de facto to nawet bohater D (pełna anonimowość) się miesza w owy trójkąt. Szczerze nie lubię takich zawirowań, preferuję klarowne sytuacje, dlatego daje mi to powód bym z większą chęcią przeczytała kolejną część, bo liczę, że to się wyjaśni.

Ogromną zaletą tej powieści jest wartka akcja. Cały czas się coś działo, kolejne tajemnice, zawirowania. Gdy myślałam, że teraz już wszystko ulegnie spowolnieniu, to autorka przyśpieszała i robiła to w taki sposób, że trudno było się oderwać. Muszę przyznać, że pomysł na powieść i wykonanie jest oryginalne. Sabaa Tahir nie powiela schematów (wyjątkiem jest ten nieszczęsny trójkąt).

„Dostrzec we wrogu człowieka. To najgorszy koszmar generała.”

Bohaterowie są ciekawi i można się z nimi utożsamiać. Bohaterowie mieli chwile zwątpienia, tchórzostwa, odwagi. Byli jak normalni ludzie w naszym świecie. To sprawiło, że łatwiej można było sobie ich wyobrazić i wczuć się w całą historię. Nie są oni schematyczni za co bardzo chcę podziękować autorce.

Jak na debiut, to jest to bardzo dobra powieść. Mam szczerą nadzieję, że autorka w następnej części – jest to trylogia – podniesie poprzeczkę albo przynajmniej utrzyma ten poziom (i że rozwiąże się sprawa z trójkątem).

Polecam fanom fantastyki i nie tylko. Naprawdę warto spróbować.

„Życie składa się z wielu momentów, które nic nie znaczą.A potem któregoś dnia nadchodzi chwila, która wpływa na wszystkie dalsze wydarzenia.”

Moja ocena:  5/6

Tytuł Oryginalny: An Ember in the Ashes
Wydawnictwo: Akurat

Liczba stron: 416

Cykl "An Ember in the Ashes":
  1. "Ember in the Ashes. Imperium Ognia"
  2. "Ember in the Ashes. Pochodnia w Mroku"
  3. (jeszcze nie powstała)
Share:

środa, 21 czerwca 2017

Siri Pettersen - "Evna"

Wyobraź sobie, że jesteś ikoną siejącego postrach ludu.
Symbolem, który go skupia wokół nienawiści i żądzy zemsty.
Że jesteś córką martwo urodzonego wodza na wygnaniu i twój los wyznacza początek końca.

Hirka przygotowuje się na spotkanie z rodziną panującą w zimnym, zhierarchizowanym świecie, który gardzi jakąkolwiek słabością. Niechętnie akceptuje swój los w nadziei, że dzięki temu uratuje Rimego, a krainy Ym będą bezpieczne. Jednak martwo urodzonych dręczy niezaspokojony głód Evny i Hirka uświadamia sobie, że wojna, którą pragnęła powstrzymać, jest nieunikniona. I tak staje wobec wyzwania dla wszystkiego, w co wierzyła i o co walczyła.

Evna to trzeci – po Dziecku Odyna i Zgniliźnie - i ostatni tom cyklu. Spektakularny finał, poruszający kwestię korzeni, władzy i pychy.

Kolejna seria, która dobiega końca, co jest przykre, ale jest to także kolejna seria, która otrzymała wspaniały koniec. Mogę z czystym sercem przyznać, że jestem usatysfakcjonowana (tak samo jak po „Losie Tearlingu”).

Trzecia część rozpoczyna się w momencie, w którym zakończyła się druga część, czyli Hirka przechodzi przez portal, trafia do świata, który jest zamieszkiwany przez martwo urodzonych. Dla nich ta rudowłosa dziewczyna stanowi jedyną nadzieję na odzyskanie Evny. Co zaś się tyczy pozostałych bohaterów… Rime wraca z Europy XXI- wieku do Ym, gdzie toczy się zawzięta walka o władzę, a Rime trafia akurat w sam jej środek. Zaś reszta …hmm… dowiadujemy się o nich nowych rzeczy, a to zmienia nasz sposób patrzenia na nich.

"- Jesteś genialny - powiedziała. - Jesteś... - Próbowała sobie przypomnieć to słowo, którego tak często używał Stefan. - Jesteś sukinsynem!

Na początku pierwszej części z łatwością podzieliłam bohaterów na tych złych i dobrych, ale potem zaczęły się komplikacje. Pojawiały się tajemnice, trudne wybory i mój podział uległ ogromnej zmianie. To było w pierwszej części. W drugiej również dokonałam takiego podziału ale z większą trudnością. A w trzeciej zmieniał się on jak w kalejdoskopie.

W bardzo ciekawy i dokładny sposób autorka przedstawia różnice między społecznością Ym a martwo urodzonymi. Pozorna idylla jest zestawiona ze światem, gdzie dominuje sila. Prawdziwą naturę Dreyri możemy dostrzec dopiero na sam koniec (więcej nie piszę, bo byłby spoiler).

W żadnym przypadku filozoficzne podłoże nie zaburza przebiegu akcji, która jest wartka i po prostu wciąga jak mało która. Nim się człowiek obejrzy, to już kończy tą powieść i pozostaje mu tylko wspominać tą trylogię lub sięgnąć po nią ponownie.

„Jaki masz plan? Takie niewinne pytanie. A jednak ze wszystkiego, co słyszała w ostatnich dniach, to było najbardziej przerażające.”

Zdecydowanie polecam! Kto jeszcze nie poznał Hirki, ten musi koniecznie sięgnąć po pierwszy tom, a pozostali muszą skończyć tą serię.
To zakończenie jest jednym z lepszych zakończeń jakie czytałam.

Moja ocena: 6/6

Cykl „Krucze Pierścienie”:

  1. "Dziecko Odyna"
  2. "Zgnilizna"
  3. "Evna"

Tytuł Oryginalny: Evna
Liczba Stron: 528

Wydawnictwo: Rebis
Share:

sobota, 10 czerwca 2017

Erika Johansen - "Losy Tearlingu"

EMOCJONUJĄCE ZAKOŃCZENIE BESTSELLEROWEJ TRYLOGII

W niespełna rok Kelsea Glynn z niedoświadczonej nastolatki zmieniła się w potężną władczynię. Jako królowa Tearlingu zyskała uznanie, a dzięki uporowi, wizjonerstwu i zdolnościom przywódczym dokonała ważnych zmian w królestwie. Za cel obrała wyeliminowanie korupcji i przywrócenie rządów sprawiedliwości, przez co przysporzyła sobie wielu wrogów – jest wśród nich niegodziwa Szkarłatna Królowa, jej najbardziej zaciekła rywalka, która wprowadziła swoją armię do Tearlingu.

Kelsea postanowiła uchronić swój lud przed niszczycielskim najazdem i zrobiła coś niebywałego – oddała w ręce wroga i siebie, i swoje magiczne szafiry, a na regenta Tearlingu powołała Buławę, zaufanego przywódcę Straży Królowej. Ale Buława nie spocznie, dopóki wraz ze swoimi ludźmi nie uwolni władczyni, która została uwięziona w Mortmesne.

Teraz, gdy rozpoczyna się pełna napięcia ostateczna rozgrywka, w końcu poznamy losy królowej Kelsea oraz całego Tearlingu.

„Nienawiść jest wygodna i przychodzi z łatwością. To miłość wymaga wysiłku, miłość, za którą każdy z nas musi zapłacić.”

Zazwyczaj ciężko jest stworzyć zakończenie, które w pełni zadowoliłoby czytelnika, ale w tym przypadku autorka podołała temu zadaniu. Jest to jedno z piękniejszych zakończeń jakie kiedykolwiek czytałam. Spowodowało to, że już całkowicie zakochałam się w tej serii.

Fabuła w tej części jest wartka i ciągle się coś dzieje. Liczne momenty, kiedy Kelsea odpływa i pokazywana jest przeszłość. Dzięki temu wiele niejasności, które nagromadziły się w poprzednich częściach jest wyjaśnione. Historia staje się klarowna, ale to w żaden sposób nie powoduje, że staje się mniej ciekawa! Wręcz przeciwnie! Nareszcie rozumiemy powody  postępowania poszczególnych bohaterów, ale oni nadal nas nie przestają zaskakiwać.

Jestem pod wrażeniem jakiej przemianie uległa Kelsea od czasów, kiedy ją poznaliśmy w pierwszej części. I ta przemiana nie dotyczyła jedynie jej wyglądu fizycznego, ale w dużej mierze jej psychiki. Kelsea z rozdziału na rozdział stawała się bardziej dojrzała, odpowiedzialna, świadoma itd. Czytając tą powieść stawałam się coraz bardziej dumna z tej powieści, mimo że nie wyszła ona spod mojego pióra.

„Moja matka mawiała, że to, co mamy, ma się nijak do tego, czego chcemy.”

Oczywiście byłam również dumna z pozostałych bohaterów tej trylogii! Co prawda byłam odrobinkę zawiedziona jak autorka poprowadziła dalej relację między Kelsea a Penem, ale gdy spojrzałam na to już po przeczytaniu całej książki doszłam do wniosku, że gdyby tego nie zrobiła, to książka ta stałaby się jedną z wielu, a dzięki temu jest unikatowa.

Z całego serca polecam tą pozycję – tym którzy już posmakowali Tearlingu, i tym, którzy dopiero szykują się do rozpoczęcia przygody z Kelseą i jej wiernymi towarzyszami. „Losy Tearlingu” jest to cudowne zwieńczenie trylogii, które Cię w pełni zadowoli. Ja przynajmniej jestem szczęśliwa, że ta historia się tak potoczyła.


Moja ocena : 6/6

Trylogia:
  1. "Królowa Tearlingu"
  2. "Inwazja na Tearling"
  3. "Losy Tearlingu"


Tytuł Oryginalny: The Fate of Tearling
Wydawnictwo: Galeria Książki
Liczba stron: 519
Share:

piątek, 17 lutego 2017

Jennifer L.Armentrout –„ Opposition”

V i ostatni tom bestsellerowej serii Lux

Katy wie, że świat zmienił się w noc, gdy przybyli Luksjanie. Nie wierzy, że Daemon nie zrobił nic, kiedy jego rasa groziła usunięciem ludzkości i hybryd z powierzchni Ziemi. Jednak granice między dobrem a złem rozmyły się.

Daemon zrobi wszystko, by uratować tych, których kocha, nawet jeśli ma to oznaczać zdradę. Wkrótce odróżnienie wroga od przyjaciela stanie się niemożliwe, a świat zacznie się walić dookoła nich. Cena za uratowanie przyjaciół i ludzkości może okazać się bardzo wysoka.

Dzieje się. I to naprawdę dużo się dzieje. Widać, że autorka przyłożyła się do wykreowania zakończenia z prawdziwego zdarzenia. Tylko właśnie nie jestem pewna czy nie przesadziła przypadkiem, albo może to ja jestem już trochę zmęczona tą serią. No ale co mogę poradzić, gdy bohaterowie są trochę bardzo szablonowi, a niektóre wątki są bardzo, ale to bardzo przewidywalne.


„Lore wzruszył ramionami.
Hunter wzruszył ramionami.
Najwyraźniej cała ich rasa lubiła wzruszać ramionami.”

Owszem, bohaterowie zmieniali się z książki na książkę, dorastali, ale hmm… cały czas miałam wrażenie, jakbym znała ich już z jakiejś innej książki (tu nasuwa mi się na myśl „Szeptem”). W tej części niestety zostali „przekreowani”(?) – chodzi mi o to, że niektóre ich zachowania nie były naturalne, stali się typowymi superbohaterami. Nawet Kat, która jest hybrydą, nie mogła bez obrażeń przelecieć przez ścianę, a tu jednak nic jej się nie stało i walczyła dalej. Autorka trochę już przesadziła.

Samo zakończenie jest dobre. Każdy wątek ma swój finish i czytelnik dowiaduje się wszystkiego czego powinien wiedzieć. Nie zauważyłam w tej kwestii żadnych braków, ani nadmiaru informacji. Końcówka była wyważona i napisana z rozsądkiem, za co autorka zasłużyła na ogromnego plusa.

Jeśli lubisz paranormal romance, to seria LUX jest jak najbardziej dla Ciebie.

Oraz standardowo – jeśli jesteś już w trakcie czytania tej serii, to nie przestawaj. Dobrnij do końca, bo seria ta zasłużyła na to ciekawe zakończenie.

„Bo ludzie to najbardziej uparte stworzenia w kosmosie"
Moja ocena: 4/6

Seria Lux:
  1. "Obsydian"
  2. "Onyks"
  3. "Opal"
  4. "Origin"
  5. "Opposition"

Tytuł Oryginalny: Opposition
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron:
Share:

sobota, 4 lutego 2017

Siri Pettersen – „Zgnilizna”

Drugi tom cyklu "Krucze pierścienie" - oryginalnej sagi fantasy osadzonej na staronordyckim gruncie

Wyobraź sobie, że zostałeś wygnany do nieznanego świata. Bez tożsamości. Bez rodziny. Bez pieniędzy. I powoli zaczynasz sobie uświadamiać, kim tak naprawdę jesteś.

Hirka utknęła w umierającym świecie, rozdarta pomiędzy łowcami ludzi, martwo urodzonymi oraz tęsknotą za swoim przyjacielem Rimem. W wielkomiejskiej rzeczywistości jest łatwym łupem, ale walka o przetrwanie blednie w obliczu tego, co ma nastąpić, gdy Hirka zdaje sobie sprawę, kim jest.

Zgnilizna to kontynuacja wychwalanego przez krytyków i czytelników Dziecka Odyna, powieść, której stronice zapełniają zachłanność, lęk przed śmiercią i zemsta.
Nawet nie sądziłam, że będę zachwycona drugą częścią bardziej niż pierwszą – aż strach pomyśleć, co się stanie, gdy chwycę w ręce trzecią część. Początek powieści nijak nie przypomina powieści fantasy – XXI-wieczny peron + człowiek z słuchawkami na uszach + jakiś bezdomny. Tylko nie do końca jest to „jakiś bezdomny”, bo człowiek ze słuchawkami go zaczyna go gonić, pojawia się krew i… (dalej nic nie piszę, bo to byłby spoiler!). Potem akcja przeskakuje do znanego nam już z poprzedniego tomu świata. Ale potem BAM! I znowu jesteśmy we współczesnej Europie razem z Hirką, dla której ten świat jest zupełnie obcy. To dla niej nie lada wyzwanie odnaleźć się w rzeczywistości, gdzie nie zna języka, gdzie po niebie nie latają kruki, a samoloty itd.

„To nie tego wroga, który najwięcej stracił, powinieneś się obawiać. Bój się lepiej tego, który wciąż ma coś do stracenia.”

Mamy tutaj sprytnie utkaną korealację między światem fantasy, a współczesnością, za co należy się ogromny plus dla autorki. Styl jak zawsze lekki i przyjemny, akcja wartka (tajemnice, tajemnice i jeszcze raz tajemnice!). Przeskoki między dwoma światami nie są brutalne, a płynne i wyraźnie zaznaczają granicę, więc czytelnik nie ma możliwości się zgubić.
Nie sądziłam, że połączenie fantasy ze współczesnym światem jest realne. A tu proszę! Jest możliwe i co najważniejsze, stanowi to bardzo ciekawy i pomysłowy motyw. Nie mogę się już doczekać, aż dostanę trzecią część i dowiem się jak się kończy historia Hirki. A Wam wszystkim z całego serca polecam!

„Nie zaczynaj czegoś, czego nie potrafisz skończyć.”


Moja ocena 5,8/6

Cykl „Krucze Pierścienie”:

  1. "Dziecko Odyna"
  2. "Zgnilizna"
  3. "Evna"

Tytuł oryginalny: Råta
Wydawnictwo: Rebis
Liczba stron:  528
Share:

piątek, 27 stycznia 2017

Jennifer L. Armentrout – "Origin"

Po udanej, lecz katastrofalnej w skutkach wyprawie do Mount Weather, będzie musiał zmierzyć się z brutalnym faktem. Katy już nie ma. Została porwana. Odnalezienie jej staje się jego głównym celem. Czy pozbędzie się każdego, kto stanie mu na drodze? Bez problemu. Czy zrówna z ziemią cały świat, by ją odnaleźć? Bardzo chętnie. Czy zdemaskuje kosmitów? Z przyjemnością. 
Katy musi tylko przeżyć.
Wśród wrogów, by się wydostać, Katy musi się przystosować. W końcu nie wszystkie słowa grupy Daedalus brzmią jak szaleństwo. Mimo to, ich cele są przerażające, a wszystko, co mówią, jest bardzo niepokojące. Kto tak naprawdę jest zły? Daedalus? Ludzie? Czy Luksjanie?
Razem stawią czoła wszystkiemu.
Jednak najbardziej niebezpiecznym wrogiem jest ten, kogo znali od zawsze. Gdy prawda wyjdzie na jaw, po której stronie się opowiedzą?

Dotarłam do czwartej części serii Lux. Pozostała mi jeszcze jedna. I szczerze powiedziawszy, z wielką ochotę po nią sięgnę. „Origin” utrzymuje poziom, który został narzucony przez poprzednie części. Już w pierwszym zdaniu akcja nabiera rozpędu i nie zatrzymuje się. Czytałam dniami i nocami (zajęło mi to w sumie tylko ok. jednego dnia) i nie czułam upływającego czasu. Zostałam porwana w świat kosmitów, ludzi i jak się okazuje nowego „gatunku”, o którym się dowiecie, gdy sięgniecie po tą książkę.

Katy dorosła, ale to widać było już w poprzedniej części. Teraz po prostu, no sama nie wiem jak to określić, bardzo przewartościowała swoje życie. To samo się stało z Deamonem. Ciągle jest tym samym aroganckim człowiekiem (przepraszam, kosmitą), ale prezentuje nam się w pełnej krasie, kiedy walczy o to co kocha. W tej sytuacji jest to akurat rzucenie się na pożarcie hienom byleby tylko odzyskać Katy.

Byłabym zapomniała – narracja. Fabuła jest opowiadana z dwóch perspektyw, czyli z punktu widzenia Katy i Deamona. Wprowadza to nas we wnętrze tego szwajcarskiego zegarka, jakim jest umysł Deamona. Ten zabieg znacznie dynamizuje opowieść i  dzięki niemu książka zyskuje dodatkowe pkt w ostatecznym rozrachunku.

"Boisz się?'' Daemon cicho zachichotał. ''Ja? Serio? Nie.'' ''Jesteś zbyt wspaniały na to?'' (...) ''Uczysz się. Jestem z ciebie dumny."

I teraz najważniejsza rzecz – z typowego paranormal romance, jakimi były poprzednie części, powstaje książka akcji, dramat, nikt by się nie spodziewał zdrady po jednym z najbliższych mu ludzi. Jak do tej pory odrobinę było „przecukrzone”, bo książki głównie opierały się na uczuciu między Kat a Deamonem, to teraz naprawdę coś się dzieje. Czekałam na to. Mam tylko nadzieję, że autorka pozostanie przy tym w kolejnej, ostatniej już części.

Cóż mogę rzec? Czytajcie!

Ci, którzy już zdążyli rozpocząć swoją przygodę z kosmitami, niech ją kontynuują, a „żółtodziobów” odsyłam do pierwszej części, bo książki te są ze sobą silnie powiązane, a jest to seria warta przeczytania.


Moja ocena: 4,7/6

Seria Lux:
  1. "Obsydian"
  2. "Onyks"
  3. "Opal"
  4. "Origin"
  5. "Opposition"

Tytuł Oryginalny: Origin
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 464
Share:

piątek, 20 stycznia 2017

Jennifer L.Armentrout – "Opal"

Nikt nie jest jak Daemon Black.
Gdy się uparł, że udowodni mi swoje uczucia, nie żartował. Już więcej w niego nie zwątpię. Teraz, gdy najtrudniejsze za nami, cóż… jesteśmy ze sobą znacznie bardziej spontaniczni. Ale nawet on nie może ochronić swojej rodziny przed niebezpieczeństwem związanym z uwolnieniem ukochanych.

Po wszystkim co się stało, nie jestem już tą samą Katy. I nie jestem pewna, jak to się skończy. Gdy każdy krok ku prawdzie zbliża nas do tajemniczej organizacji, odpowiedzialnej za torturowanie i testowanie hybryd, zdaję sobie sprawę, że dobre zakończenie nie istnieje. Śmierć kogoś bliskiego jest nadal świeża, pomoc przybywa z najmniej spodziewanego źródła, przyjaciele stają się dla nas śmiertelnym zagrożeniem, ale my nie możemy zawrócić. Nawet jeśli wynik tego starcia zniszczy nasze światy na zawsze.

„- Nie jesteś do tego zdolna.

Poczułam spokój i uśmiechnęłam się szeroko.

- Nie wiesz, do czego jestem zdolna.’

Przy poprzedniej części narzekałam, że Katy zachowuje się jak głupiutka nastolatka. W przypadku trzeciej książki z serii Lux nie mogę czegoś takiego powiedzieć. Katy wydoroślała, nadal popałnia błędy, ale już nie kieruje nią głupota i chęć postawienia na swoim na siłę. Teraz podejmuje dojrzałe decyzje, które owszem, nie zawsze kończą się dobrze, ale zawsze liczą się chęci. Nie można też zapomnieć o tym, że jednak ulega emocjom i czasami ją ponosi (ale to każdy człowiek i kosmita tak ma), więc Kat ostecznie w tej książce zaplusowała w moich oczach.

Chciałabym móc jakoś opisać zmiany w Deamonie, ale…hmmm…to nadal jest ten sam Deamon. Tak samo arogancki, zarozumiały, troskliwy Deamon jaki był w poprzednich dwóch częściach, więc nie będę się rozpisywać na ten temat.

„Nie ufaj nikomu, kto ma coś do zyskania lub stracenia.”

Fabuła jest zdecydowanie bardziej dynamiczna niż w poprzedniczkach tej części. Zwroty akcji, powroty postaci, tajemnice, to zdecydowanie pochłania czytelnika i autorka nareszcie się na tym skupiła. Uczucie między Deamonem a Katy nadal jest dominującą komponentą, ale do władzy zaczynają się dopychać także inne rzeczy i osoby.

Książka kończy się w takim momencie, że czytelnik od razu chce sięgnąć po następną część (przynajmniej ja tak zrobiłam – ostatecznie wyszło, że w trakcie jednego dnia przeczytałam dwie części, a potem zrobiłam sobie przerwę na spanie). Wydaje mi się, że jest to odpowiednia rekomendacja dla tego dzieła Pani Jennifer.
„Pozdrawiam i polecam” – Talia

Moja ocena:  4,3/6 (tendencja wzrostowa)

„Nigdy, przenigdy nie wiń się za to, czego nie jesteś w stanie kontrolować.”



Seria Lux:

  1. "Obsydian"
  2. "Onyks"
  3. "Opal"
  4. "Origin"
  5. "Opposition"
Tytuł Oryginalny: Opal
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 494
Share:

niedziela, 15 stycznia 2017

J.R.R. Tolkien – "Opowieść o Kullervo"

„Opowieść o Kullervo” to niepublikowana dotąd opowieść fantastyczna J.R.R. Tolkiena. Jej bohater jest chyba najmroczniejszą i najbardziej tragiczną spośród wszystkich stworzonych przez niego postaci. „Nieszczęsny Kullervo”, jak nazywał go Tolkien, wychowuje się w gospodarstwie swego wuja Untamo, który zabił mu ojca, porwał matkę, a w dzieciństwie trzy razy usiłował pozbawić go życia. Trudno się dziwić, że młody chłopak wyrasta na pełnego gniewu i goryczy samotnika – kocha go tylko siostra Wanōna, a strzegą magiczne moce czarnego psa Mustiego. Untamo, choć sam też włada czarami, boi się bratanka i sprzedaje jako służącego kowalowi Asemo. Kullervo zaznaje tam nowych upokorzeń ze strony żony kowala i w odwecie doprowadza do jej śmierci. Postanawia powrócić do domu i wywrzeć zemstę na zabójcy swego ojca, jednak okrutne przeznaczenie kieruje go na inną, mroczną ścieżkę i prowadzi do tragicznego finału.

Byłam w ogromnym szoku, kiedy dotarła do mnie informacja, że na rynku niebawem pojawi się nowe dzieło twórcy/ojca Śródziemia. Dlatego też bez wahania po nią sięgnęłam, kiedy już pojawiła się sposobność ku temu. Moja domowa biblioteczka powiększyła się o kolejną pozycję Tolkiena. Jest pewnego rodzaju niepisana zasada, że dzieła wydawane pośmiertnie często przewyższają poziomem utwory wydawane za życia autora. Czy tak też było w tym przypadku?

Jest to dosyć nietypowa książka, której nie polecę młodszym fanom twórczości J.R.R. Tolkiena, zaś dla starszych jest to pozycja obowiązkowa (trzeba znać każde dzieło tegoż autora). Książka… nie wiem czy to dobre słowo... prawda jest taka, że właściwa opowieść o Kullervo zajmuje około 30 stron, resztę (czyli dopełniamy do 272 stron) stanowi wersja angielska (zdecydowany plus! – można to nawet potraktować jak pewnego rodzaju samouczego j.angielskiego) oraz różnego typu dopiski autora.

Spodziewałam się czegoś więcej. Czasami zdarza się, że nie należy czegoś odkopywać – co było na dnie szuflady, niechaj tam pozostanie. Wydaje mi się, że w tym przypadku, opowieść ta, również powinna zalegać w takiej zakurzonej szufladzie, do której człowiek boi się podejść ze ścierką w obawie przed jakimś robactwem itp. Cała otoczka wokół tej książki (reklamy, opinie itp.) uważam za troche przesadzone. Okey, muszę się zgodzić, że sposób opracowania jest świetny, ale na tym koniec.

Nie bez powodu opowiadanie to pozostało jedynie szkicem i Tolkien nie zdecydował się na publikację. Mam wrażenie, że ktoś uznał, że wydanie 30-stronnicowego opowiadania otoczonego w różnego rodzaju maszynopisy, przypisy i wiele innych, pod nazwiskiem króla fantastyki, przyniesie duży dochód.

Sama opowieść nie powala. Jest to sympatyczny dodatek do pozostałych dzieł, ale nic poza tym. Zdecydowanie lepiej by się prezentowała, gdyby wydano ją w jakiejś książce będącej zbieraniną opowieści tworzonych przez Tolkiena.

Mam nadzieję, że kolejne dzieła Tolkiena, które mają zostać wydane w niedalekiej przyszłości, nie rozczarują mnie tak jak ta (i że kieszeń nie będzie mnie potem boleć…).


Moja ocena: 3/6

Tytuł Oryginalny: The Story of Kullervo
Wydawnictwo: Prószyński i S-ka
Liczba stron: 272
Share:

piątek, 13 stycznia 2017

Jennifer L.Armentrout – "Onyks"

Departament Obrony przysłał swoich ludzi. Jeśli tylko dowiedzą się co potrafi Daemon i że jesteśmy połączeni, już jest po mnie. Podobnie jak i po nim. I jeszcze jest ten nowy chłopak w szkole, który ma własną tajemnicę. Wie co mi się przydarzyło i może pomóc, ale żeby to zrobić muszę okłamać Daemona i trzymać się od niego z daleka. Tak jakby to było w ogóle możliwe.

Ale wtedy wszystko się zmienia...

Widziałam kogoś kto nie powinien żyć. I muszę o tym powiedzieć Daemonowi, nawet jeśli wiem, że nie zaprzestanie poszukiwań, dopóki nie dotrze do prawdy. Co stało się z jego bratem? Kto go zdradził? I czego chce Departament Obrony od nich i ode mnie?

Nikt nie jest tym na kogo wygląda. I nie każdy wyjdzie żywy z pajęczyny kłamstw...
„Skromność jest dla świętych i nieudaczników. Ja nie jestem ani jednym, ani drugim.”
Historia opisana w książce rozpoczyna się od momentu, w którym skończyła się pierwsza część („Obsydian”). Szczerze powiedziawszy lubię takie rozwiązania. Dzięki nim nie tracimy niczego z życia bohaterów i ciągle jesteśmy na bieżąca, a ponadto zabieg ten znacznie dynamizuje fabułę. (+1pkt do oceny).

Nowe postaci, nowe tajemnice, nowe problemy – to jest to co serwuje nam Pani Jennifer w drugiej części serii opowiadającej o kosmitach żyjących między ludźmi. Uważam, że książka jest zdecydowanie lepsza niż poprzedniczka. Prawie od razu zaczyna się coś dziać, akcja przyśpiesza, dzieją się dziwne rzeczy, czyli to na co każdy czytelnik czeka (+1pkt).

„-Jesteś zazdrosny?
-Ja? Zazdrosny o niego? Nie. Chodzi mi o to, że Blake to głupie imię.”

Deamon jest ciągle tym samym aroganckim typkiem (+1pkt), ale w tej części zrobił się trochę…misiowaty? Pokazuje nam swoją troskliwą, opiekuńczą stronę. Zaś jeśli chodzi o Kat, to muszę się przyznać, że w tej części przez większość czasu denerwowała mnie swoim dziecinnym zachowaniem i tym że działała na dwa fronty (nie rozpiszę się na ten temat, bo to oznaczałoby spoiler). Zdecydowanie bardziej lubiłam ją w poprzedniej części, ale jak to zawsze w seriach jest – bohaterowie nigdy nie pozostają Ci sami. Co prawda pod koniec tej części Kat już się zmieniła i jest bardziej dorosła, ale jednak przez ponad połowę książki zachowywała się jak głupia, uparta nastolatka (-1pkt).

Co więcej mogę powiedzieć? Trochę się zawiodłam, ale to nie jest coś z czym nie mogłabym żyć. Działo się więcej niż w poprzedniej części (+2pkt), więc mam nadzieję, że tak pozostanie w kolejnych częściach.

Polecam, tym którzy już zaczęli czytać tą serię, a tym którzy jeszcze nie mieli przyjemności poznać bliżej Deamona, Katy, Dee i innych zachęcam do sięgnięcia po pierwszą część.

Moja ocena: 1+1+1-1+2 =4   4/6

Tytuł Oryginalny: Onyx
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 522

„Słowa to najpotężniejsze narzędzie. Proste i zazwyczaj niedoceniane. Potrafią leczyć. Potrafią niszczyć.”


Seria Lux:
  1. "Obsydian"
  2. "Onyks"
  3. "Opal"
  4. "Origin"
  5. "Opposition"

Share:

wtorek, 10 stycznia 2017

Siri Pettersen - "Dziecko Odyna"

Pierwszy tom cyklu „Krucze pierścienie”. Oryginalnej sagi fantasy osadzonej na staronordyckim gruncie. Cykl ten ma szansę stać się dla literatury fantasy tym, czym dla kryminału stały się książki Larssona, Nesbo i Läckberg. Wyobraź sobie, że brakuje ci czegoś, co mają wszyscy inni. Czegoś, co stanowi dowód na to, że należysz do tego świata. Czegoś tak ważnego, że bez tego jesteś nikim. Jesteś zarazą. Mitem. Człekiem. Dzikus z Północy kaleczy nożem niemowlę, by ukryć, że dziewczynka urodziła się bez ogona. Gnijący członek Rady desperacko walczy o to, by wywołać wojnę. Ubóstwiany syn z arystokratycznego rodu wyrzeka się własnego dziedzictwa i godzi mieczem w swoich. Mieszkańcy opuszczają swoje domy i gospodarstwa ze strachu przed istotami, których nikt nie widział od tysiąca lat. A rudowłosa, bezogoniasta dziewczyna ucieka, by ratować życie, i nie wie, że to wszystko dzieje się z jej powodu.
Share:

sobota, 7 stycznia 2017

Jennifer L.Armentrout – "Obsydian"

Oni nie są tacy jak my…

Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...

Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…

Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.
Share:

wtorek, 3 stycznia 2017

Erika Johansen - "Inwazja na Tearling"

W pasjonującej kontynuacji bestsellerowej "KrólowejTearlingu" wrogie Mortmesne najeżdża ziemie Tearlingu, stanowiąc śmiertelne zagrożenie zarówno dla Kelsea, jak i całego królestwa.

Z każdym dniem Kelsea Glynn coraz bardziej oswaja się z rolą władczyni. Kładąc kres zsyłkom niewolników do sąsiedniego Mort, wchodzi w drogę czerpiącej moc z czarnej magii Szkarłatnej Królowej – a ta nie cofnie się przed niczym. Szkarłatna Królowa postanawia wysłać straszliwą armię, by upomnieć się o swoje. Nic już nie powstrzyma inwazji na Tearling.

Lecz gdy mortmesneńskie wojska podchodzą coraz bliżej, Kelsea w tajemniczy sposób udaje się spojrzeć w czasy sprzed Przeprawy i odnaleźć w nich niezwykłą i groźną sojuszniczkę: Lily, która walczy o życie w świecie, w którym już samo bycie kobietą bywa przestępstwem. Przyszłość Tearlingu – i duszy Kelsea – może zależeć od Lily i kolei jej życia, lecz młoda królowa ma bardzo mało czasu, by dowiedzieć się, jaki los spotkał kobietę.

Share:

poniedziałek, 30 maja 2016

Erika Johansen - "Królowa Tearlingu"

Młoda księżniczka musi upomnieć się o tron i stoczyć bój z potężną czarownicą w decydującej rozgrywce między światłością a mrokiem Kelsea dorastała w ukryciu, z dala od królewskiej twierdzy, i niewiele wie o straszliwej przeszłości Tearlingu. Jej przodkowie odpłynęli z chylącego się ku upadkowi świata, by stworzyć nowy, wolny od technologii. Jednak społeczeństwo podzieliło się na trzy zastraszone narody oddające hołd czwartemu: potężnemu Mortmesne pod rządami okrutnej Szkarłatnej Królowej.

W dniu dziewiętnastych urodzin Kelsea wyrusza w niebezpieczną podróż do stolicy, gdzie ma zająć należne jej miejsce na tronie Tearlingu. Jednak zło, jakie odkrywa w sercu królestwa, popycha ją ku śmiałemu czynowi, który otwiera Szkarłatnej Królowej drogę do zemsty. Śmiertelnie niebezpieczni przeciwnicy – od skrytobójców po ludzi posługujących się najmroczniejszą magią krwi – snują plany zamordowania dziewczyny.

Kelsea dopiero rozpoczyna walkę o ocalenie królestwa. Pełna zagadek, zdrad i niebezpieczeństw droga do jej przeznaczenia jest próbą ognia, z której wyłoni się legenda... lub która doprowadzi do jej upadku.

Share:

Alexandra Bracken - "Mroczne Umysły"

Mam na imię Ruby.
Potrafię wedrzeć się do twojego umysłu, a nawet wymazać wspomnienia. Jako dziecko zostałam wysłana do obozu „rehabilitacyjnego” dla takich jak ja. Zieloni, Niebiescy, Żółci, Pomarańczowi, Czerwoni. Mroczne umysły. Zostałam przydzielona do Zielonych, ale w rzeczywistości jestem ostatnią z Pomarańczowych. Ukrywam to, żeby przetrwać.

Alexandra Bracken nie wykreowała świata pełnego szczęścia i przyjaznych ludzi, wręcz przeciwnie – proponuje jedną z wielu ponurych wizji, które oferują autorzy powieści fantastycznych. Może i odrobinę są powielane schematy, jednakże ja nadal jestem w pewnym stopniu zauroczona tą historią.

Share:

sobota, 20 września 2014

N. K. Jemisin - "Mroczne Słońce"

Gujaareh, miasto snów, jęczy pod rządami Protektoratu Kisuańskiego. Miasto, w którym kiedyś jedynym prawem był pokój, poznało co to przemoc. W dodatku mieszkańców Gujaarehu dręczy tajemnicza i śmiertelna zaraza, która dopada ofiary podczas snu. Lud Gujaarehu powinien się zbuntować, ale zbyt długo żył w spokoju. Ktoś musi go nauczyć walki. Cała nadzieja w dwojgu wyrzutków – kobiecie, której jako pierwszej pozwolono wejść do zakonu bogini snów, oraz wygnanemu księciu, który pragnie odzyskać utracone dziedzictwo. Razem muszą stawić czoło kisuańskiemu okupantowi i dowiedzieć, skąd się biorą śmiertelne sny – zanim Gujaareh upadnie na zawsze.

Share:

niedziela, 10 sierpnia 2014

Cassandra Clare - "Miasto Niebiańskiego Ognia"

Ciemność ogarnęła świat Nocnych Łowców. Chaos i destrukcja obezwładniają Nefilim, ale Clary, Jace, Simon i ich przyjaciele łączą siły, żeby walczyć z największym złem, z jakim kiedykolwiek się zetknęli. Brat Clary, Sebastian Morgenstern, systematycznie usiłuje zniszczyć Nocnych Łowców. Posługując się Piekielnym Kielichem, zmienia ich w istoty z koszmaru, rozdziela rodziny i kochanków, powiększa szeregi swojej armii Mrocznych. Nic na świecie nie jest w stanie go pokonać… ale jeśli Clary i jej drużyna wyprawią się do królestwa demonów, mogą mieć szansę…

Ludzie stracą życie, miłość zostanie poświęcona, cały świat się zmieni. Kto przeżyje w szóstej i ostatniej, wybuchowej części „Darów Anioła"?

Share:

sobota, 12 lipca 2014

Fiona McIntosh - "Gniew Króla"

Zapierający dech w piersi trzeci i ostatni tom „Trylogii Valisarów”!
Odkrycie, że w żyłach imperatora Loethara i jego wroga, króla Leonela, płynie krew tego samego królewskiego rodu, burzy dotychczasowy układ sił. W dodatku Piven nie jest już bezbronnym sierotą, za którego wszyscy go uważali. Jednak najbardziej sensacyjnym wydarzeniem jest powrót pierwszej od stuleci valisarskiej księżniczki, która przeżyła i prawdopodobnie włada osławionym Urokiem Valisarów. Gdy imperium zagraża rozerwanie na strzępy, byli wrogowie muszą stanąć po jednej stronie, a przyjaciele – uciekać, by ratować ród władców Penraven. Królewska krew musi zwyciężyć… nawet jeśli Valisar będzie musiał stanąć przeciwko Valisarowi.

Share:

wtorek, 8 lipca 2014

Sarah J. Maas - "Korona w Mroku"

Drugi tom cyklu Szklany tron, opowiadającego o zabójczyni Celaenie Sardothien.

Po roku ciężkiej pracy w kopalni soli osiemnastoletnia Celaena Sardothien zdobywa pozycję królewskiej zabójczyni. Nie jest jednak lojalna względem tronu, choć ukrywa ten sekret nawet przed najbliższymi przyjaciółmi.

Nie jest jej łatwo utrzymać tę tajemnicę, zwłaszcza gdy król zleca jej zadanie, które może zniweczyć jej plany. Na domiar złego na horyzoncie majaczą groźne siły, które mogą zniszczyć cały świat i zmuszają Celaenę do dokonania wyboru. Względem kogo okaże się lojalna i dla kogo zechce walczyć?

Share:

sobota, 21 czerwca 2014

Fiona McIntosh - "Krew Tyrana"

Minęła dekada odkąd barbarzyńca Loethar bestialsko podbił ostatnie, najpotężniejsze królestwo Koalicji Denova – ale upragniony Urok Valisarów, nieodparta zdolność narzucania własnej woli i kontrolowania innych, nadal wymyka mu się z rąk, choć wymordował królewskie rodziny Koalicji i posmakował krwi Valisarów. Jednak nie zabił wszystkich…

Młody książę Leonel, który potajemnie umknął przed gniewem Loethara, wyrósł na mężczyznę pod opieką osławionego banity Kilta Farisa. Teraz młodziutki król pragnie znacznie więcej niż należnego mu tronu Penraven – łaknie zemsty. Jednak nie wszyscy mieszkańcy zniewolonego Penraven chcą rządów Leonela; Loetharowi przez dziesięć lat udało się zjednoczyć królestwa Koalicji w pokojowe, kwitnące imperium. Tymczasem nikt nie wie, że prawdziwy dziedzic Uroku Valisarów zaczyna zdawać sobie sprawę z własnej mocy – a mroczne niebezpieczeństwo, znacznie bardziej złowieszcze niż inwazja barbarzyńskiej hordy dekadę wcześniej, unosi się nad królestwem i zagraża wyjawieniem najbardziej szokującej tajemnicy Valisarów.

Share: