sobota, 7 stycznia 2017

Jennifer L.Armentrout – "Obsydian"

Oni nie są tacy jak my…

Kiedy przeprowadziliśmy się do Zachodniej Wirginii, zanim zaczęłam mój ostatni rok w szkole, musiałam przyzwyczaić się do dziwacznego akcentu, rwącego się łącza internetowego i całego morza otaczającej mnie nudy... Aż do momentu, kiedy spotkałam mojego nowego, wysokiego sąsiada o niesamowitych, zielonych oczach. Wtedy sprawy zaczęły obierać zupełnie inny kierunek...

Ale kiedy zaczęłam z nim rozmawiać zrozumiałam, że Daemon jest wyniosły, arogancki i doprowadza mnie do szału. Zupełnie nam nie po drodze. Zupełnie. Jednak kiedy prawie nie zginęłam, a Daemon dosłownie zamroził czas, cóż... stało się coś zupełnie niespodziewanego…

Wpadłam w kłopoty, groziło mi śmiertelne niebezpieczeństwo. Jedyną szansą, żebym wyszła z tego cało, było trzymanie się blisko Daemona, aż przygaśnie blask…Jeśli oczywiście sama go wcześniej nie zabiję.


„-Jesteś dupkiem. Mówił... ci to ktoś wcześniej?

-Och, Kotek, każdego dnia mojego błogosławionego życia.”


Trafiłam na tą książkę zupełnie przypadkowo. Potrzebowałam typowego odmóżdżacza na zimne, zimowe wieczory (kto by pomyślał, że w zimie jest zimno). Czy znalazłam to co chciałam? Czy się odprężyłam? NIE. Ta książka mnie wciągnęła i zamiast odprężenia, cały czas siedziałam w napięciu, czekając co wydarzy się dalej.

Książka zaczyna się jak typowa książka z gatunku Young/New Adult. Zwykła dziewczyna + boski sąsiad z naprzeciwka i już każdy wie jak potoczy się ich życie. Pani Jennifer nie stara się zmienić tego stereotypu. Zmienia tylko jedną rzecz, która rzutuje na całą książkę (ba, na całą serię). Takie książki często zawierają element fantastyczny – w tym przypadku aż by się prosiło by  chłopak był aniołem/demonem/mutantem/bogiem/herosem/itp. I także w tej książce to jest obecne. Ale, ale jest to pierwsza książka, którą czytałam, gdzie chłopak  okazuje się być … K.O.S.M.I.T.Ą. Już sam ten fakt zmusza czytelnika do zagłębienia się w tą powieść.

Co zaś się tyczy bohaterów… Katy/Kat/Kotek – najnormalniejsza w świecie dziewczyna, posiadająca cięty język (niektóre z jej odpowiedzi nawet sobie zapisałam) i twardo stąpiająca po ziemi, nie daje sobą manipulować i co najważniejsze – kocha książki (już za samo to dostaje +5 pkt do oceny). Jeżeli zaś chodzi o Deamona, to jest to typowy facet z tego typu książek. Arogancki, zarozumiały, myśli, że wie wszystko najlepiej, ale po bliższym poznaniu okazuje się być ciepłym, troskliwym i kochającym mężczyzną. Nie zaskoczyła mnie kreacja jego postaci, ale i tak go polubiłam za jego teksty.

„-Daemon, to nie był zwykły szaleniec.

-O to teraz jesteś ekspertem od szurniętych ludzi?

-Miesiąc z tobą i odnoszę wrażenie, że mam już doktorat w tej dziedzinie.”


Akcja jest … chciałabym napisać, że jest wartka, ale przez pierwszych parę rozdziałów nic się nie działo. Mogliśmy wtedy obserwować jak rozwija się relacja między Kat a Deamonem. Oczywiście potem trochę nabrała rozpędu, pojawiły się tajemnice i ich połówkowe wyjaśnienia itd. Ale hm… jak dla mnie to można było jeszcze trochę podkręcić tą akcję.

Niemniej jednak książka jest zadowalającą. Lekko się czyta i da się w nią łatwo wciągnąć, co widać po tym z jakąś zachłannością sięgnęłam po drugą część. Może i jest to typowy romans z elementami fantastyki, ale i tak z przyjemnością go czytałam.

Moja ocena: 4/6


„- Wyglądasz, jakbyś ty się kąpała, a nie ten samochód. Nigdy bym nie pomyślał, że mycie samochodu jest takie ciężkie, ale po oglądaniu cię przez ostatnie piętnaście minut jestem przekonany, że powinni zrobić z tego sport olimpijski.”

Tytuł Oryginalny: Obsidian
Wydawnictwo: Filia
Liczba stron: 442
Share:

1 komentarz:

  1. Uwielbiam całą serię. Trochę mi sie kojarzy z "Szeptem" :)

    OdpowiedzUsuń